Rola ruchu i rodzica w życiu przedszkolaka

Autor: Małgorzata Muszyńska

Małgorzata Muszyńska – absolwentka wydziału psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, nauczyciel wychowania przedszkolnego. Od września 2002 roku prowadzi niepubliczne przedszkole Milusin.
Prywatnie mama dwóch nastolatek, z każdą z nich spędziła w domu ich pierwsze 3 lata życia i mogła wspierać ich rozwój, w tym ruchowy.

Kilka lat temu zwiedzałam szkołę dla pilotów w Dęblinie. Moją uwagę przykuł wykład o kondycji fizycznej rekrutów. Od 30 lat szkoła dęblińska obserwuje degradację fizyczną kandydatów na pilotów. Bardzo ostre warunki dotyczące zdrowia fizycznego i sprawności kandydatów muszą być łagodzone. W przeciwnym razie szkoła stałaby pusta i nie mielibyśmy pilotów wcale. Jak się okazuje przypadek pilotów jest dobrą ilustracją tego, co dzieje się z kondycją społeczeństwa polskiego w ogóle.

Migracja do miast zamknęła nas w betonowych blokach, z których dostęp do ruchu na świeżym powietrzu został drastycznie ograniczony. Dotyczy to również naszych dzieci.

Ruch na świeżym powietrzu to budowanie odporności organizmu. Działa, jeśli poświęcimy temu minimum 2 godziny dziennie! I to niezależnie od pogody. Chodzi nie tyle o sam pobyt, co o ruch, którego konsekwencją jest wyraźnie przyspieszone tętno.

Ruch to również w najmłodszych latach życia odzwierciedlenie inteligencji. Jeśli diagnozujemy prawidłowość rozwojową dziecka do 2 roku życia to głównie patrzymy na jego umiejętności ruchowe. Im sprawniejsze ruchowo dziecko, tym lepiej radzi sobie w otoczeniu, podejmuje trudniejsze zdania, a przez to się rozwija. Następuje tu sprzężenie zwrotne dodatnie.

Do 3 roku życia dziecko jest najbardziej zależne od rodziców i to na nich spoczywa największa odpowiedzialność za jego rozwój, również rozwój fizyczny. W tym czasie budujemy u dziecka nawyki: ruchu, wychodzenia na dwór, właściwego odżywiania się. Tym samym stajemy się budowniczymi jego kondycji fizycznej. W tym czasie też powstaje więź emocjonalna dziecka i rodzica. Jeśli zaniedbamy właściwy okres, późniejsze budowanie takich więzi będzie niezwykle trudne lub wręcz niemożliwe. Więź opiera się na kontakcie, w tym kontakcie fizycznym, tak ważnym w pierwszym etapie życia! Wiele badań psychologicznych na zwierzętach i ludziach wykazuje ścisłe związki między oddzieleniem dziecka od matki w pierwszej fazie życia, a opóźnieniem rozwoju – w tym osłabieniem odporności i słabej kondycji fizycznej.

Zaraz po porodzie, w mózgu dziecka zaczyna gwałtownie wzrastać ilość wypustek nerwowych. Rozrastają się i rozgałęziają tworząc gęstą sieć. W lawinowym tempie powstają nowe połączenia (synapsy). Procesy te są sterowane genetycznie. W okresie od wczesnego dzieciństwa aż po czas dojrzewania dochodzi do stabilizacji tych synaps, które są często pobudzane przez impulsy nerwowe. Mało używane połączenia są eliminowane. Każde wrażenie fizyczne, czy psychiczne modyfikuje obwody nerwowe. Pokazuje to, jak ważną rolę w kształtowaniu się mózgu odgrywają czynniki środowiskowe. A środowisko dla małego dziecka to przede wszystkim: rodzice, rodzeństwo i ci, którzy razem mieszkają. Również jego mieszkanie, możliwość poruszania się po nim, przedmioty, do których ma bezpośredni dostęp i te które widzi, dostęp do podwórka, możliwości zabaw na nim.

Nikt i nic nie zmotywuje dziecka do działań tak,
jak mama lub tata.

Środowisko rodzinne, mimo zmian cywilizacyjnych i dostępu do różnych form opieki nad dziećmi, ciągle jest najważniejsze. I dobrze. Nikt i nic nie zmotywuje dziecka do działań tak, jak mama lub tata. Oni są najważniejszymi ludźmi dla dziecka, a dziecko dla nich. Nie ma powodu ani usprawiedliwienia (poza sytuacją choroby), by przerzucać odpowiedzialność w tej kwestii na inne osoby. Specjaliści służyć mogą fachową poradą, jakie zajęcia ruchowe, są na danym etapie rozwoju najlepsze, jak odżywiać dziecko i częściowo z dzieckiem je przeprowadzać ale to rodzic nadal pozostaje głównym menadżerem rozwoju swojej pociechy.